„Siedziałem wygodnie rozparty i wypatrywałem oświetlonych okien, zawsze mnie frapowały okna, w których późną nocą świeciło się światło, ktoś czytał całą noc książkę swego życia, ktoś umierał, ktoś dusił się w strasznym kaszlu, ktoś budził się z krzykiem ze snu koszmarnego, ktoś brał kogoś w ramiona, ktoś brał coś na uspokojenie, ktoś płakał z tęsknoty, ktoś szedł do łazienki."
/Jerzy Pilch, Pod mocnym aniołem/
To taki cytat który swojego czasu wywarł na mnie duże wrażenie. Dziś już nie wywiera, ale utkwił gdzieś na tyle głęboko, że często przychodzi mi na myśl.
PS. Jutro oddaję do labu